Zeta 1.21

Na początku stycznia dotarła do mnie w końcu długo oczekiwana paczka. Co by nie mówić miała pojawić się u mnie co najmniej miesiąc wcześniej ale najpierw zeszło mi się z wymaganymi "dokumentami", które koniecznie chciał zobaczyć Magnussoft, potem musiałem jeszcze kilka maili z nimi wymienić, celem wyjaśnienia pewnych niejasności w w/w, a na końcu pracownik Magnussoft odpowiedzialny za sprzedaż miał akurat „business hooliday”:/ i sprawy się trochę przewlekły. Koniec końców siedzę właśnie przed jednym z trzech testowych komputerów z Zetą 1.21, by opisać wrażenia z obcowania z nią. Przyznaję się od razu bez bicia, że w tekście tym wiele rzeczy niesłusznie będzie poruszonych „po łebkach”, ze względu na nieubłagany deadline dla tej recenzji, ale postaram się jak najbardziej obiektywnie spojrzeć na system - pierwszy raz ze „stajni” nowego wydawcy: Magnussoft, porównując go do wcześniejszych wersji jeśli tylko będzie to potrzebne: Zety 1.0, 1.1, 1.2 czy też nawet BeOSa 5. A więc zaczynamy...

Konfiguracje testowe:

Pentium 3 733MHz
512 MB SD RAM
GeForce 4MX 64MB
SB 128
Realtek 8139
HDD 40GB
CD-RW

ASUS A3H (laptop)
Celeron M 1.6 GHz
256 MB DDR RAM
GM 915
Realtek High Definition Audio
Realtek RTL 8139/810x Family Fast Ethernet NIC
HDD 40 GB
DVD RW

Sempron 3000+ 1.8 GHz
512 MB DDR RAM
NVIDIA GeForce 6100 and NVIDIA nForce 430
CICADA VSC 8201 Gigabit LAN PHY chip
Realtek ALC880 Audio Codec
HDD 160 GB
DVD-RW

Na początku oczywiście nieodzowny jest proces instalacji - bez obaw, Zeta od wersji 1.2 ma poprawiony instalator i nie myli już partycji (przynajmniej podczas pięciu instalacji jej się nie udało tego dokonać), a więc przechodzimy przez umowy, wybór języka, partycji i dochodzimy do wyboru wielkości instalacji, i tu ciekawostka: w Zecie 1.2 system zawieszał się w trybie „Custom Install” czyli w opcji gdzie sami decydowaliśmy jakie składniki systemu mają być zainstalowane, natomiast w opcji „Normal” wszystko szło gładko, jakie było moje zdziwienie, gdy zobaczyłem, że w wersji 1.21 problemy pojawiają się w dokładnie odwrotnych ustawieniach...
A więc wybieramy co i jak chcemy zainstalować i ruszamy. Tutaj musimy poczekać od 12 (Sempron 3000+) do 20 minut (Pentium3 733). Po instalacji boot loadera czas na...

Pierwsze ruszenie systemu wygląda przyjażnie, musimy kilkanaście sekund poczekać aż Zeta wszystko sobie poustawia po czym od razu dostajemy propozycje ustawienia właściwości ekranu: rozdzielczości, odświeżania (w dalszym ciągu niestety standardowo nie więcej jak 90Hz)
oraz paletę barw. Trzeba również wspomnieć, że po wyjątku w wersji 1.2, w najnowszej wersji znowu mamy do czynienia z kluczami aktywacyjnymi systemu.
Zaczynamy więc eksplorować nowo zainstalowany system i tu pierwsze spostrzeżenie: prędkość na wolniejszych maszynach już nie jest atutem tak jak w przypadku BeOSa: na maszynie klasy Pentium 3 733MHz i 384 MB system wyraźnie się czasami dławi zwłaszcza przy uruchomionych kilku aplikacjach: Firefox, Vision, VideoLan Client, BeGG i Gobe, w tym momencie jeśli przeładowujemy strony w przeglądarce potrafi nam nawet przyciąć muzykę w VLC, co tym bardziej denerwujące na podobnej konfiguracji Windows XP nie ma podobnych objawów. Co więcej 384 MB RAMu wydają się być minimum dla nowego systemu, zwłaszcza przy dłuższej pracy na programach korzystających z pamięci jak Firefox czy programy graficzne, po godzinie takiej „zabawy” system potrafi wręcz zapchać ją całkowicie a co gorsze po zamknięciu aplikacji wcale jej (pamięci) nie zwalnia, i nic tu nie daje pamięć wirtualna. Dopiero 512 MB daje odpowiedni komfort pracy z nowym systemem i minimum tu wydaje się także być procesor z rodziny Pentium 3. Co tu dużo mówić: zapomnijmy o szybkości na starszych komputerach znanej z BeOSa 5…Ale przejdźmy do aplikacji dostępnych z najnowszą Zetą, na pierwszy rzut oka z nowych rzeczy wysuwa się BePodder: aplikacja shareware do sprawdzania i ściągania podcastów, na płycie jeszcze w wersji 1.0 (najnowsza wersja to 1.2), dalej mamy standard w postaci Firefoxa 2.0, niestety w postaci nie do końca stabilnej wersji beta, na całe szczęście jeśli chcemy z niej korzystać powinniśmy mieć dostęp do sieci, a z niej możemy ściągnąć najnowszą wersję 2.0.0.1. Oczywiście trzeba również wspomnieć o MakeMe mocno reklamowanym przez wydawcę następcy BeIDE. Jeśli chodzi o aplikacje biurowe dalej w tym segmencie wita nas
Gobe Productive 2, mimo, że pakiet troszkę już stary, przy odrobinie chęci można spokojnie z niego korzystać i tworzyć dokumenty, które potem można otworzyć pod Microsoft Office. Przeglądając dodane oprogramowanie można zauważyć, że większość wersji jest po prostu przeniesiona z Zety1.2. Kilka co najwyżej poddano kilku kosmetycznym poprawkom. W ogóle, jeśli ktoś miał długą styczność z poprzedniczką szybko dojdzie do wniosku, że podniesienie numeracji systemu tylko o 0.01 ma swoje realne odbicie w rzeczywistości. Zmiany bowiem sprowadzają się do dodania nowych pasków narzędziowych w Vision, VideoEditor, ShowImage, StyleEdit, zresztą opartych na dodanej do systemu klasie BToolBar. Na pewno można zauważyć wyświetlane teraz w preferencjach sieci: publiczne IP, adres MAC karty sieciowej czy też nazwę samego chipsetu. Z wersji na wersji pozostaje też irytująca odrobinę polonizacja systemu w niektórych momentach, tzn. w niektórych oknach wyboru mamy np.: w jednym napis „dalej” a w drugim „cancel” ewentualnie w ogóle brak jakiegokolwiek napisu (okno jest po prostu puste;>).
Jeśli chodzi o obsługiwany sprzęt: to już od wersji bodajże 1.2 (ewentualnie 1.1 z odpowiednim patchem) USB działa rewelacyjnie, nie ma problemu np. z myszkami czy też pendriveami do niego podłączanymi, tak samo działają zresztą aparaty cyfrowe. Niestety miałem kilka problemów z zintegrowanym na płycie - pod Semprona - GF6100, pomógł dopiero program Vesa Accepted, inaczej obraz nie był poprawnie rozciągnięty na cały monitor co więcej nie chciał też wyświetlić rozdzielczości powyżej 800x600. Inna sprawa to brak sterowników do również wbudowanej sieciówki opartej - według specyfikacji płyty – na Cicada VSC 8201 Gigabit LAN. Ale niestety w tym momencie, jeśli dany chipset nie jest popularny to napisanie sterownika uzależnione jest bardziej od tego, czy jakiś beosowy programista ma dany „podzespół” w komputerze, jest dokumentacja do niego, a on chce go wykorzystać i ma chęć sterownik dla niego napisać. Niestety z powodu braku w tym momencie dysku SATA pod ręką nie mogłem sprawdzić jak działa poprawiona obsługa tych dysków. Na takim sprzęcie demo GL Teapot oczywiście korzystając z OpenGL softwarowego wyciągało ponad 200 k/s aż strach pomyśleć, gdyby jeszcze był wykorzystywany tryb sprzętowy… na P3 z GeForce 4 MX ze sterownikami Rudolfa około 160 k/s natomiast bez nich już tylko około 45 k/s.
Drobne problemy były również na laptopie Asusa z Celeronem M. Z nieznanych mi przyczyn laptop nie potrafił zaadresować urządzeń na portach USB – sprawdzałem to w debugerze podczas instalacji – i dopiero odłączenie wszelkich innych urządzeń z portów USB umożliwiło poprawną instalację i uruchamianie systemu, niestety przy próbach podłączenia czegokolwiek ponownie do tych portów zamrażało system… Były też jeszcze problemy (miejmy nadzieję, że tylko chwilowe) z obsługą GMA (Graphics Media Accelerator) Intela przez wczesną wersję sterowników, którą można uzyskać od Bernd’a:/
Podsumowując: czy opłaca się nam wyłożyć za Zetę 1.21 400 lub -w wersji dla studentów- 200 PLN? Wydaje mi się, że mając tą drugą możliwość, mając dosyć nowy sprzęt i chcąc mieć też wersję BeOSa „idącą z duchem czasu”: na pewno tak, opcja pierwsza wymaga jednak mocnego zastanowienia zwłaszcza, jeśli nasz portfel nie pęka w szwach od nadmiaru gotówki, natomiast ci wszyscy, którzy mają Zetę 1.0 i możliwość aktualizacji do najnowszej za „jedyne”
40 PLN na pewno powinni z tego skorzystać. Widać jest, że Magnussoft wydał Zetę 1.21 w pośpiechu, aby jak najszybciej wypuścić „już swój” produkt na rynek, ale widać również, że robi coś w kierunku dalszego rozwoju systemu i naprawdę duże zmiany widać w nadchodzącej Zecie 1.5, która do instalacji wymagała będzie właśnie wersji 1.21, niektórzy powiedzą, że to jest wyciąganie pieniędzy od klientów przez wydawcę, ale podobne praktyki mają miejsce często i nie są niczym nowym w biznesie.